Najpopularniejszy – ale czy najlepszy?

Spotify można uznać za najpopularniejszy muzyczny serwis streamingowy ze względu na ilość krajów, w których można z niego korzystać.  Sprawnie przeprowadzona kampania promocyjna, łatwość obsługi i hasła nieograniczonego dostępu do muzyki zapewniły mu rzeszę użytkowników. Czy jednak Spotify jest faktycznie lepszy  od serwisów mniej popularnych?

 

„Witaj Polsko, Spotify już gra!”

W Szwecji, w roku 2008 Daniel Ek i Martin Lorentzon zaprezentowali  Spotify jako serwis streamingowy oferujący nieograniczony dostęp do muzyki – nieograniczoność  gwarantowały umowy licencyjne podpisane z największymi  wytwórniami  –  Sony, EMI, Warner Music Group czy Universal. Serwis miał być odpowiedzią na powszechne „piractwo”. Faktycznie szybko zyskał popularność, a kolejne rozwiązania (jak aplikacja na smartfony, możliwość słuchania muzyki offline) pomogły mu zdobyć  kolejne kraje. Około 10 milionów osób słuchało muzyki przez Spotify w 2010 roku. Dwa lata później serwis mógł pochwalić się 20 milionami użytkowników, wśród których 5 milionów wykupywało dodatkowy  abonament, obecnie to około 24 milionów słuchaczy (w tym 6 milionów „płacących”).

W lutym tego roku Spotify pojawił się w Polsce . Nie są prowadzone konkretne statystyki, z których moglibyśmy się dowiedzieć ilu Polaków aktualnie korzysta ze streamingu muzycznego. Dzięki możliwości integracji Spotify z Facebookiem można jednak domniemywać, że jest to więcej niż 175 tysięcy użytkowników (użytkownicy „facebookowi” oraz „poza-facebookowi”). A jeśli – powołując się na artykuł spidersweb.pl – ze streamingu w Polsce korzysta ponad 360 tysięcy użytkowników – Spotify jest najpopularniejszy.

Za darmo czy z abonamentem?

Spotify, podobnie jak inne streamingi, przygotował ofertę odsłuchu darmowego i płatnego. Wykupienie abonamentu na szczęście nie łączy się z dostępem do większej ilości utworów – pod tym względem wszyscy użytkownicy są równi (chociaż i tu być może szykuje się dosyć „zaskakująca” strategia zmian.

Spośród ofert płatnych możemy wybrać „Unlimited” (opłata: 9,90 zł) – dzięki której będziemy mieli nieograniczony dostęp do biblioteki muzycznej na komputerze stacjonarnym i laptopie bez konieczności oglądania i wysłuchiwania natarczywych reklam. Trzeba w tym momencie wspomnieć, że Spotify ma wyjątkowo „natarczywe” reklamy – te, które odsłuchujemy są dużo dłuższe i pojawiają się częściej niż np. na Deezerze. Pojawiają się też banery reklamowe nie tylko wokół odtwarzacza – są również takie, które zakrywają cały odtwarzacz, uniemożliwiając nam na chwilę jakiekolwiek działanie.

reklama spotify

Drugą płatną ofertą jest „Premium” (koszt: 19,90 zł), która pozwala na dostęp do muzyki na każdym urządzeniu z zainstalowaną aplikacją (w tym: smartfony, tablety itp.), możliwość słuchania bez połączenia z Internetem (tryb offline), a także wyłączenie reklam. Dodatkowo oferta „Premium” gwarantuje lepszą jakość dźwięku niż w dostępie darmowym i „Unlimited”.

Spotify pozwala na 30-dniowy okres próbny oferty „Premium” – pojawia się jednak pytanie ile osób faktycznie z tego darmowego okresu skorzysta, skoro i tak wymagany jest numer karty kredytowej i czujność – by przed upływem czasu wyłączyć usługę:

„Po upływie 30 dni podane dane zostaną wykorzystane do automatycznego pobrania opłaty za jeden miesiąc dostępu do Spotify Premium według cennika obecnie obowiązującego dla danego kraju.”

Muzyczny serwis społecznościowy

Na pewno „na plus” można zapisać serwisowi Spotify część nawiązującą do serwisów społecznościowych, która występowała m.in. w Last.fm. Utwory możemy polecić, przesłać znajomym (wykorzystując Spotify lub Facebook). Użytkownicy mają też możliwość „obserwowania” artystów, których Spotify zaprosił do tworzenia playlist i polecania utworów (niekoniecznie swoich ;).  Do wyboru mamy nie tylko pojedyncze utwory, czy całe albumy. Możemy też zdać się na propozycje serwisu, który wybierze dla nas utwory na podstawie wcześniej przesłuchanych pozycji.

Prywatne perypetie ze Spotify

Czytając wiele pochlebnych opinii na temat Spotify, czekałam na jego premierę w Polsce, by przetestować ten serwis streamingowy na „własnych uszach”. Pierwszym „zgrzytem”  okazała się jednak konieczność instalacji aplikacji na komputerze – korzystanie ze streamingu wyłącznie za pośrednictwem strony było (i nadal jest) niemożliwe. Dodatkowo w pierwszej polskiej wersji aplikacji,  zalogowanie było możliwe jednie przez zsynchronizowanie Spotify z kontem na portalu Facebook. Do dziś nie wiadomo czy był to specjalny zabieg pomagający w promocji, czy jednak polska wersja początkowo nie była „pełną” wersją.

Korzystający z Facebooka wiedzą, że informacje o odsłuchanym  przez program Spotify utworach pojawiają się w tzw. aktualnościach. Jednak nie każdy widzi potrzebę udostępniania takich informacji. Nie zdecydowałam się więc wówczas na instalację Spotify na swoim komputerze. Dopiero, dwa miesiące po premierze, gdy pojawiła się wersja aplikacji nie wymagająca połączenia z Facebookiem wypróbowałam Spoitfy.

Spotify faktycznie może się poszczycić większą biblioteką muzyczną (dla polskich użytkowników) niż inne serwisy streamingowe – dla przykładu:  utworów zespołu Alabama Shakes nie posłuchamy przez Deezer.com, ale Spotfiy udostępnia nam całą dyskografię tego zespołu. Takich pojedynczych przykładów znajdziemy więcej, co w efekcie może przełożyć się na popularność serwisu.

Znając z użytkowania inne serwisy streamingowe, muszę przyznać, że Spotify wcale nie jest moim ulubionym. Jego fonoteka jest zasobniejsza, a reklamy – jak w każdym przypadku – można za cenę dostępu do muzyki „przeboleć”. Jednak same wymagania związane z instalacją i włączaniem za każdym razem dodatkowego programu (inne serwisy ograniczają konieczność instalacji czegokolwiek do smartfonów itp.), nieczytelny interfejs samego odtwarzacza. Spotify umożliwiając darmowy dostęp do utworów na pewno realizuje pewne aspekty „wolnej kultury”, jednak jego praca jeśli chodzi o prawa autorskie nadal ogranicza się przede wszystkim do koncernów muzycznych i wydawnictw. A problem „finansowy” artystów – wbrew pozorom – nie  został rozwiązany (ale o tym w kolejnych postach :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s