Napadamy na statki? cz. 1

Między analizą kolejnych muzycznych serwisów streamingowych w kontekście „wolnej kultury”, warto też zastanowić się nad sygnalizowanym już wcześniej problemem tzw. piractwa.

Cytowany Lessig stawia sprawę dosyć jasno: nie każde piractwo jest złe, a nawet więcej –  jest ono podstawą naszej kultury popularnej, na nim została ona zbudowana  (http://www.futrega.org/wk/09.html).  Autorzy badań w Polsce odeszli nawet od określenia „piractwo” na rzecz „nieformalnego obiegu kultury”:

Piractwo to przecież napadanie na statki. Można też kojarzyć piractwo ze sprzedawaniem na bazarze „nielegalnie” kopiowanych płyt. To, co robi większość internautów, polega właśnie na „pozarynkowym dostępie do kultury” i nie ma to nic wspólnego z piractwem w żadnym z tych znaczeń.[http://di.com.pl/news/47779,0,Nie_ma_piractwa_tylko_pozarynkowy_obieg_kultury_-_badania_Centrum_Cyfrowego.html].

Przywołując swego rodzaju typologię Lessiga możemy przywołać 4 formy korzystania z „nieformalnego obiegu kultury”. Pierwsze – absolutnie złe – to ściąganie plików zamiast i bez zamiaru ich zakupu. Kolejne to korzystanie z treści PRZED zakupem, pobieranie treści niedostępnych już w zwykłej sprzedaży oraz – w 100% legalne – korzystanie z treści nieobjętych prawem autorskim.

Kolejne badania przeprowadzone m.in. w USA, Niemczech, a ostatnio także w Wielkiej Brytanii, potwierdzają tezy stawiane kilka lat temu przez Lessiga i zwolenników „wolnej kultury” –  to tzw. piraci wydają najwięcej na kulturę. W Wielkiej Brytanii – 3 x tyle, co użytkownik unikający ściągania jakichkolwiek treści [http://conasuwiera.pl/piraci-wydaja-na-kulture-3x-wiecej-od-niepiratow-nowe-badania-brytyjskiej-agencji/]. Kolejne statystyki przynoszą dosyć zaskakujące informacje o odnotowanym pierwszy raz od 1999 roku wzroście dochodów na rynku muzycznym [http://www.billboard.com/biz/articles/news/digital-and-mobile/1549915/ifpi-digital-music-report-2013-global-recorded-music].

Nieco ponad 1/3 użytkowników Internetu ciągle korzysta jednak ze źródeł bez licencji. W kontekście użytkowania muzyki pojawia się więc pytanie – jak faktycznie streaming wpływa na tzw. piractwo? Czy  możliwość słuchania na naprawdę licznych platformach muzycznych [http://www.pro-music.org/legal-music-services.php] jest w stanie całkowicie zlikwidować przez wielu uważany za problem –  „nieformalny obieg kultury”?

Jeśli wierzyć badaniom – spadła nie tylko liczba pobieranych plików mp3, ale również kopiowanych płyt CD (którym i tak przepowiada się rychły koniec). W analizie NDP Group pojawia się również informacja, ze ilość skopiowanych utworów między użytkownikami (przez dysk, pen drive) również zmalała – jednak czy faktycznie można takie dane sprawdzić? [https://www.npd.com/wps/portal/npd/us/news/press-releases/the-npd-group-music-file-sharing-declined-significantly-in-2012/]. Te dane statystyczne dotyczą ogólnie rzecz biorąc – świata. Optymistyczne wnioski, sugerujące delikatnie, że coraz bardziej świadomie, a przy tym – legalnie – korzystamy z wszelkich treści, łączone są (przynajmniej w kwestii muzyki) z licznie pojawiającymi się serwisami streamingowymi.

Jak to wygląda w konkretnych  krajach – m.in. w Polsce – w następnej części.

Reklamy

6 responses to “Napadamy na statki? cz. 1

    • jeśli wierzyć informacjom podanym na gali tegorocznych Fryderyków – w Polsce odnotowano wzrost sprzedaży płyt, tak więc.. kupują, kupują!
      [http://kultura.gazeta.pl/kultura/2029020,114548,13809597.html]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s